Zawsze fascynowały mnie słowa Jozuego: "Lecz ja i dom mój służyć będziemy Panu" (Joz 24:15). Ze współczesnej indywidualistycznej perspektywy te słowa brzmią jak bluźnierstwo. Jozue bowiem podjął pewną deklarację i zobowiązanie za swoje dzieci i wobec swoich dzieci. Czy nie wiedział, że powinien poczekać przynajmniej kilkanaście lat na ich samodzielną deklarację, czy chcą służyć Panu? Czy nie wiedział, że należy zaczekać z tak pochopnym stwierdzeniem do czasu, gdy jego dzieci w świadomym wieku, bez czyichkolwiek nacisków, opowiedzą się za Jahwe? Nie wiedział. Wszechobecne dziś indywidualistyczne podejście do domostwa, wiary, wychowania, rozwoju, były jemu obce. Dlatego jego deklaracja nie brzmiała w ten sposób: "Ja będę służył Panu. Moja żona mówi, że też będzie służyła. Dzieci zaś zapytam za kilka lat, czy też chcą służyć Panu i czy zechcą zaprosić Jahwe do serca".
Nie postępował w ten sposób, ponieważ chciał być wierny Bogu, nie pozostawiając sprawy wiary swoich dzieci - przyszłości. Dlatego nadał im duchowy znak usprawiedliwienia z wiary, jakim było obrzezanie; włączył do społeczności Bożego Ludu; przyprowadzał na zgromadzenie Ludu Bożego. Nie ma mowy o żadnych przypuszczeniach, żadnym wpływaniu na przyszłą decyzję, zasłanianiu się w stylu "a co, jeśli...?". Nie było to również proroctwo dotyczące jego domu. To była deklaracja biblijnej głowy rodziny.
Kiedy codziennie wieczorem wspólnie z dziećmi czytamy Pismo Święte, modlimy się, śpiewamy - nie stawiam ich udziału w "rodzinnym nabożeństwie" jako opcji dla chętnych. One dobrze wiedzą, że jako uczniowie Chrystusa powinni dziękować Bogu. Kiedy w każdy Dzień Pański wspólnie wychodzimy do Kościoła - nie stawiam ich udziału w nabożeństwie Bożego Ludu jako opcji dla chętnych. One dobrze wiedzą, że jako część Kościoła powinni przychodzić przed Boże oblicze. Tego były uczone odkąd przyszły na świat w naszej rodzinie.
Jozue rozumiał na czym polega przymierzowe przywództwo w rodzinie. Wiedział, że jest odpowiedzialny za duchowy stan swojego domu, włączając w to wiarę swoich dzieci. Bierzmy z niego przykład.
wtorek, 27 sierpnia 2013
poniedziałek, 26 sierpnia 2013
Jestem mężczyzną, kobietą czy jaszczurką?
"Skoro wchodzę w kolejny etap mojego życia, chciałabym, aby wszyscy poznali prawdziwą mnie" - napisał sprawca największego przecieku tajnych dokumentów w historii, skazany za to przez amerykański sąd na 35 lat więzienia."Biorąc pod uwagę, że czuję się tak od dzieciństwa, zdecydowałam się rozpocząć terapię hormonalną tak szybko, jak to będzie możliwe. Mam nadzieję, że będziecie mnie wspierać w tej zmianie" - wyjaśnił Bradley Manning. I poprosił, aby używać jego nowego imienia Chelsea i zwracać się do niego jak do kobiety. W środę wojskowy sąd skazał Manninga na 35 lat więzienia za przekazanie trzy lata temu portalowi Wikileaks 700 tys. tajnych raportów amerykańskiej armii i dyplomacji (za wyborcza.pl ).
Trudno w tym kontekście nie przywołać przypadku Krzysztofa Bęgowskiego, który postanowił upodobnić się do kobiety i przyjął nazwisko Anna Grodzka. Powyższe przypadki każą zadać pytanie o to, co stanowi o płci danej osoby? Bo jeśli jest to tzw. "samoświadomość", kwestia ludzkiego wyboru, to oznacza, że od jutra mogę czuć się Królewną Śnieżką uwięzioną w męskim ciele.
CAŁOŚĆ
Wiara, rozum i wojna z dżihadyzem
Z dużym zaciekawieniem sięgnąłem po książkę teologa, filozofa i politologa G. Weigela "Wiara, rozum, wojna z dżihadyzmem – wezwanie dodziałania”. Do jej przeczytania zachęcił mnie sam tytuł, jak i lektura jego innej pozycji tego samego autora pt. „Katedra i sześcian” (gorąco polecam). Książkę powinien przeczytać każdy, kto sądzi, że teologia jest akademickim teoretyzowaniem bez żadnego odniesienia do rzeczywistości politycznej.
Autor pokazuje, że współczesne polityczne napięcie pomiędzy krajami cywilizacji zachodniej, a islamem ma podłoże o charakterze teologicznym, a nie gospodarczym lub kulturowym. Dlatego wysuwa apel, byśmy jako przedstawiciele zachodniej kultury uświadamiali sobie, kim są nasi przeciwnicy (jak określa dżihadystów autor) i czym jest islam.
czwartek, 22 sierpnia 2013
Rozmowa z dzieckiem jest możliwa
Bóg mówi do Swojego Syna (Ps 2:6-7; Hbr 1:5-6; Mt 3:17). Syn mówi do Ojca (Mt 11:25; Mt 26:39). Od wieczności komunikują się wzajemnie. Zastosowanie dla nas, jako rodziców jest następujące: mówmy do naszych dzieci. Mówmy cierpliwie, wypowiadajmy wiele słów zachęty, komplementów. Kiedy dziecko wrasta w klimacie krytyki, braku szacunku i ciągłego wydawania poleceń, uczy się patrzeć na siebie przez pryzmat tego, jak my na nie patrzymy. Możemy powiedzieć: to nie jest wielka sprawa. Za tydzień zapomną. Nie zapomną. I to nie jest wielka sprawa. Dane z komputera możemy wyczyścić po tym, jak klikniemy niewłaściwy klawisz. Jeśli zaś poniżymy dziecko, będzie to długo pamiętało. Szczególnie, jeśli nie przeprosimy i nie poprosimy o wybaczenie.
CAŁOŚĆ
CAŁOŚĆ
Z gniewem do Chrystusa
Zanim ze swoim gniewem udasz się do swojego dziecka, udaj się z nim najpierw do Chrystusa.
Więcej niż jeden werset
Pierwsze dwa rozdziały Księgi Rodzaju mają 56 wersetów, a nie 1. Bóg chce nam w nich powiedzieć o wiele więcej niż to, że: "Ja stworzyłem świat".
Niewielu muzułmanów jest islamskimi terrorystami
Bardzo niewielu muzułmanów jest islamskimi terrorystami, ale wszyscy islamscy terroryści są muzułmanami. Nasze badania mogą być neutralne pod względem narodowościowym, ale ich wyniki neutralne nie będą. - George Weiglel
sobota, 27 lipca 2013
Ucieczka czy ofensywa?
Chrześcijaństwo jest religią, która przekształca nie tylko ludzkie serca, ale i ludzkie struktury w świecie. Gdy Chrystus spoglądał na sfery życia (religijnego, politycznego, ekonomicznego, społecznego) dotknięte hipokryzją, chciwością, kłamstwem, nie mówił: "Muszę ukryć moich uczniów przed tym". Mówił: "Idźcie i zanieście tam moje światło".
środa, 24 lipca 2013
Ciało wyraża powołanie
Podkreślanie różnicy zadań taty i mamy, męża i żony, mówienie oróżnym powołaniu wynikającym z tych ról wywołuje sprzeciw i lament środowisk feministycznych oraz genderowych, które walczą o coś zupełnie przeciwnego. Dążą mianowicie do znoszenia odmienności rólwynikających z odmienności płci. Musimy być świadomi, że żyjemy w świecie burzenia granic oraz znoszenia wszelkich rozróżnień, również w kontekstach, w których zgodnie z Bożym zamierzeniem, powinny istnieć. Widać to szczególnie w polityczno-ideologiczno-społecznych aktywnościach zacierania różnic płciowych, między bogatym i biednym, pracowitym a leniwym, moralnym a niemoralnym... Wszystko w imię "równości szans", unifikacji, idei socjalizmu, postmodernistycznej relatywizacji i kulturowej rewolucji.
Jedna z feministek oburzona na stwierdzenie, że jako mężczyźni i kobiety jesteśmy powołani do różnych zadań napisała: Mężczyzna i kobieta są razem w łóżku. Nagle słyszą dźwięk wydobywający się zza domu. I autorka zadaje pytanie: dlaczego mówimy, że akurat ta osoba z penisem musi wstać i sprawdzić co spowodowało hałas?
środa, 3 lipca 2013
Wywiad nt. osób homoseksualnych w Kościele
Autor katolickiej strony gejkatolik.wordpress.com poprosił mnie o odpowiedzi na kilka pytań dotyczących osób homoseksualnych w Kościele. Celem strony jest docieranie do osób zmagających się z tym problemem i wskazywanie, że życie zgodne z nauczaniem Chrystusa jest możliwe (również pod względem czystości seksualnej).
Odpowiadałem zatem na bardzo ciekawe i ważne pytania:
- Nie tak dawno temu na stronie Areopag21 (www.areopag21.pl), miejscu – jak głosi nazwa – rozmowy o Bogu wierze i religii, zaproponował Pastor pomoc osobom homoseksualnym? Jak czytamy: „Jeśli odczuwasz skłonności homoseksualne, czujesz się „uwięziony w ciele” i pragniesz wolności od gejowskiego stylu życia, to zwracam się do Ciebie.” Na czym miałby polegać ta pomoc?
- Wiele Kościołów protestanckich w ostatnich latach bardzo unowocześniła swoje myślenie o duszpasterstwie lesbijek i gejów. Błogosławi się związki jednopłciowe (np.: luterańskie Kościoły Danii i Szwecji, niektóre Kościoły anglikańskie), a nawet otwarcie mówi się o małżeństwach dwóch panów lub dwóch pań. Dlaczego Ewangeliczny Kościół Reformowany nie poszedł tą drogą?
- Czy uważa Pastor, że bycie homoseksualistą i chrześcijaninem można pogodzić?
- Załóżmy, że przychodzi do Pastora kobieta, lesbijka, mówi, że doktryna Kościoła bardzo jej odpowiada i chce być członkinią waszego Kościoła, ale z zastrzeżeniem, że chciałby żyć w związku ze swoją życiową partnerką – co by jej Pastor odpowiedział? W Kościele katolickim, do którego ja należę zaleca się osobom homoseksualnym (osobom, które mają głębokie uczucia homoseksualne) życie w cielesnej wstrzemięźliwości. Wierzy Pastor, że człowiek może temu zadaniu podołać?
- A co z tak zwanymi związkami? W Kościele katolickim istnieją związki białe – braterskie/siostrzane. Nie tylko w Polsce. Są ze sobą od lat i nigdy nie współżyli. Co sądzi Pastor o takich relacjach? Czy i im miałby Pastor coś do powiedzenia? Czy zaproponowałby Pastor im jakieś wsparcie?
- Jakie widzi Pastor rozwiązanie dla osób homoseksualnych pod względem potrzeby emocjonalnej więzi z drugim człowiekiem?
- Poznałem nie dawno mężczyznę, który ze swoim partnerem jest od lat. Zawsze był jakoś tam wierzący, ale w ubiegłym roku przeżył autentyczne nawrócenie na katolicyzm, co skutkowało tym, iż w swoim sercu w pełni zgodził się z wytycznymi Katechizmu Katolickiego – popartego wytycznymi Pisma Świętego – na temat życia seksualnego (tylko w małżeństwie i tylko między mężczyzną i kobietą). Mężczyzna ten nie chce jednak opuszczać swojego chłopaka (ateisty), którego bardzo kocha, z którym jest od lat i od lat prowadzi wspólne gospodarstwo domowe. W jego odczuciu na razie nie są oni chyba gotowi na prawdziwy biały związek. Co w takiej sytuacji zaleciłby Pastor temu człowiekowi.
Moje odpowiedzi i całość rozmowy: gejkatolik.wordpress.com
Odpowiadałem zatem na bardzo ciekawe i ważne pytania:
- Nie tak dawno temu na stronie Areopag21 (www.areopag21.pl), miejscu – jak głosi nazwa – rozmowy o Bogu wierze i religii, zaproponował Pastor pomoc osobom homoseksualnym? Jak czytamy: „Jeśli odczuwasz skłonności homoseksualne, czujesz się „uwięziony w ciele” i pragniesz wolności od gejowskiego stylu życia, to zwracam się do Ciebie.” Na czym miałby polegać ta pomoc?
- Wiele Kościołów protestanckich w ostatnich latach bardzo unowocześniła swoje myślenie o duszpasterstwie lesbijek i gejów. Błogosławi się związki jednopłciowe (np.: luterańskie Kościoły Danii i Szwecji, niektóre Kościoły anglikańskie), a nawet otwarcie mówi się o małżeństwach dwóch panów lub dwóch pań. Dlaczego Ewangeliczny Kościół Reformowany nie poszedł tą drogą?
- Czy uważa Pastor, że bycie homoseksualistą i chrześcijaninem można pogodzić?
- Załóżmy, że przychodzi do Pastora kobieta, lesbijka, mówi, że doktryna Kościoła bardzo jej odpowiada i chce być członkinią waszego Kościoła, ale z zastrzeżeniem, że chciałby żyć w związku ze swoją życiową partnerką – co by jej Pastor odpowiedział? W Kościele katolickim, do którego ja należę zaleca się osobom homoseksualnym (osobom, które mają głębokie uczucia homoseksualne) życie w cielesnej wstrzemięźliwości. Wierzy Pastor, że człowiek może temu zadaniu podołać?
- A co z tak zwanymi związkami? W Kościele katolickim istnieją związki białe – braterskie/siostrzane. Nie tylko w Polsce. Są ze sobą od lat i nigdy nie współżyli. Co sądzi Pastor o takich relacjach? Czy i im miałby Pastor coś do powiedzenia? Czy zaproponowałby Pastor im jakieś wsparcie?
- Jakie widzi Pastor rozwiązanie dla osób homoseksualnych pod względem potrzeby emocjonalnej więzi z drugim człowiekiem?
- Poznałem nie dawno mężczyznę, który ze swoim partnerem jest od lat. Zawsze był jakoś tam wierzący, ale w ubiegłym roku przeżył autentyczne nawrócenie na katolicyzm, co skutkowało tym, iż w swoim sercu w pełni zgodził się z wytycznymi Katechizmu Katolickiego – popartego wytycznymi Pisma Świętego – na temat życia seksualnego (tylko w małżeństwie i tylko między mężczyzną i kobietą). Mężczyzna ten nie chce jednak opuszczać swojego chłopaka (ateisty), którego bardzo kocha, z którym jest od lat i od lat prowadzi wspólne gospodarstwo domowe. W jego odczuciu na razie nie są oni chyba gotowi na prawdziwy biały związek. Co w takiej sytuacji zaleciłby Pastor temu człowiekowi.
Moje odpowiedzi i całość rozmowy: gejkatolik.wordpress.com
poniedziałek, 17 czerwca 2013
O co tak naprawdę chodzi gejom?
Nie chodzi o równe prawa
Setki tysięcy mieszkańców Francji wyszło na ulice Paryża, aby wyrazić swój sprzeciw wobec decyzji francuskiego parlamentu, który usankcjonował prawo do zawierania „małżeństw” i adopcji dzieci przez homoseksualistów. Dyskusja na ten temat przetacza się również co jakiś czas również w naszym kraju, choćby przy okazji corocznych „Parad równości”. Widoczny jest tu następujący trend: siła poparcia wśród main-streamowych, „postępowych” mediów dla rewolucyjnych, obyczajowych zmian propagowanych przez środowiska gejowsko-genderowo-feministyczne oraz lewicę jest wprost proporcjonalna do wzrostu sprzeciwu wobec nich wśród polskiego społeczeństwa.
Homoseksualni propagandyści oraz lewicowi politycy, dziennikarze i publicyści próbują przekonywać opinię publiczną, że w dyskusji na temat związków homoseksualnych chodzi jedynie o „tolerancję” oraz poszerzenie zakresu praw obywatelskich. W końcu dlaczego tylko heteroseksualiści mają prawo do sankcjonowania związków i poślubiania osoby, którą kochają? Czy nie powinno być to prawem każdego człowieka?
W całej dyskusji nie chodzi jednak o nadanie prawa do zawarcia małżeństwa osobom, którym zostało ono rzekomo odebrane. Nie chodzi o żadną dyskryminację, ani o poszerzenie granicy wolności. W rzeczywistości środowiska homoseksualnych aktywistów w oczywisty sposób dążą do zmiany definicji czasownika „poślubić”. Polska konstytucja definiując małżeństwo jako związek mężczyzny i kobietynie jest w większym stopniu dyskryminująca niż definiowanie kobiety, która rodzi dziecko jako „matki”. Nazywając mężczyznę płodzącego dziecko - „matką” (w imię równości płci) nie tyle znosilibyśmy dyskryminujące ograniczenia wobec mężczyzn, ile „majstrowalibyśmy” przy definicji słowa „matka”.
Zilustrujmy to na innym przykładzie. Wyobraźmy sobie, że przez nasz kraj przetacza się debata, czy należy sprzedawać domy osobom, które mają ciemniejszy kolor skóry niż właściciel nieruchomości. To oczywiście byłoby absurdalne i dyskryminacyjne. Dlaczego o nabyciu nieruchomości miałby decydować kolor skóry?! Wyobraźmy sobie jednak, że grupa potencjalnych nabywców jest dyskryminowana nie z względu na kolor skóry, lecz ze względu na... stan posiadania. Załóżmy, że chętnymi do nabycia posiadłości są osoby, które nie mają wystarczającej ilości pieniędzy. Osoby te mają swojego Rzecznika Równych Praw dla Najuboższych, do którego apelują o zagwarantowanie im prawa do nabycia domu za cenę, którą są w stanie zapłacić. Wyobraźmy sobie, że mają sprawnie działający oddział„pijaru”, promocji, fundraisingu i rozpoznawalnych działaczy. Co jakiś czas organizują happeningi pod hasłem „Dom dla każdego” i „Stop ubogo-fobicznym właścicielom domów!”. Media zaś informują, że protestujący najzwyczajniej chcą poszerzenia kręgu potencjalnych właścicieli domu, nie zawężając tej grupy do „bogatych” lub „tych, których na nie stać”.
Gdybyśmy zgodzili się z powyższą argumentacją, to nie tyle poszerzylibyśmy zakres potencjalnych nabywców domów, ile zmienilibyśmy znaczenie czasownika „sprzedać”. Jeśli zwiększamy liczbę mających prawo do zakupu do osób, które nie mają pieniędzy, to również niszczymy w ten sposób znaczenie czasownika „kupić”.Tym sposobem nie poszerzamy czegokolwiek! Jeśli wydrukowalibyśmy milion złotych dla każdego Polaka, wówczas to działanie moglibyśmy opisać na wiele sposobów, ale „poszerzenie siły nabywczej” nie byłoby jednym z nich.
Co prawda nie rozmawiamy teraz o absurdach lewicowej ekonomii lecz o małżeństwie, jednak kto mądry, ten zrozumie, że te same zasady działania możemy dostrzec w wielu dziedzinach naszego życia. Przenieśmy więc powyższe ekonomiczne postulaty do dyskusji na temat „homo-małżeństw”. W minionych wiekach mieliśmy sytuacje, gdy odbierano pewnym grupom ludzi prawo wstępowania w związki małżeńskie, np. niewolnikom. Zniesienie przepisów, które zabraniały im zawieranie ślubów było właściwą rzeczą (podobnie jak zniesienie niewolnictwa). Wiązało się to bowiem z rozpoznaniem ich niezbywalnych praw jako ludzi. Jednak, co istotne, poszerzenie liczby osób mających prawo do małżeństwa nastąpiło bez naruszania definicji słowa „poślubić”. Udzielano więcej ślubów, ale nie było żadnego zamieszania z tym, co określa małżeństwo.
Podobna rzecz miała miejsce w Sądzie Najwyższym w Loving w Virgini w 1967 roku, kiedy zniesiono przepisy zabraniające zawierania małżeństw między ludźmi odmiennych ras. Było to oczywiście słuszne, ponieważ w ten sposób sąd stanął w sprawiedliwej obronie właściwie pojętego prawa człowieka. To, czy ciemnoskóry mężczyzna poślubia białą kobietę nie jest sprawą rządu i wcześniejsze ograniczenia w tej kwestii były pogwałceniem praw człowieka. Jednak dyskusje w tym względzie i decyzje sądu w żaden sposób nie zmieniały definicji małżeństwa. Dostęp do instytucji małżeństwa został poszerzony, nie zaś zredefiniowany!
CAŁOŚĆ: http://bit.ly/126weHg
sobota, 15 czerwca 2013
Do osób homoseksualnych
Jeśli odczuwasz skłonności homoseksualne, czujesz się "uwięziony w ciele" i pragniesz wolności od gejowskiego stylu życia, to zwracam się do Ciebie. Nie znam zaklęcia na "odprogramowanie", ani żadnego "abrakadabra", ale jeśli jednak nie czujesz się komfortowo wobec politycznych agitacji środowisk LGBT, presji "aby dać upust pragnieniom", jesteś gotów podjąć duchową bitwę o seksualną czystość, to chcę Cię w tym wspierać. Nie tylko ja. Przede wszystkim Jezus Chrystus. Niech On Cię wspomaga i strzeże, kochany bracie i kochana siostro. Napisz: bartosik7@gmail.com
piątek, 14 czerwca 2013
Dlaczego nie pojechałem do TVN?
Zadzwonił do mnie przedstawiciel TVN Style zapraszając na 23 czerwca do programu "Miasto Kobiet" (prowadzą go: Dorota Wellman i Paulina Młynarska). Tematem spotkania miało być wychowanie, dyscyplina i... klapsy, a inspiracją do zaproszenia poniższy wywiad sprzed 3 lat.
Podziękowałem za inicjatywę i choć chętnie wziąłbym udział w rozmowie, to musiałem odmówić bowiem nagrania są robione w Niedzielę, dokładnie w godzinie naszego nabożeństwa. Moimi oponentami mieli być Henryka Krzywonos i prof. Zbigniew Mikołejko.
Swoje poglądy na ten temat wyraziłem w niniejszej rozmowie:
http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,7655245,Pan_Bog_tez_czasem_daje_nam_klapsy.html
Podziękowałem za inicjatywę i choć chętnie wziąłbym udział w rozmowie, to musiałem odmówić bowiem nagrania są robione w Niedzielę, dokładnie w godzinie naszego nabożeństwa. Moimi oponentami mieli być Henryka Krzywonos i prof. Zbigniew Mikołejko.
Swoje poglądy na ten temat wyraziłem w niniejszej rozmowie:
http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,7655245,Pan_Bog_tez_czasem_daje_nam_klapsy.html
poniedziałek, 10 czerwca 2013
Przywódcy w Kościele – charakter ponad profesjonalizmem
Do funkcji pastora, starszego w Kościele powołuje Duch Święty, nie zaś Kościół lub Rada Zboru. Rolą Kościoła jest natomiast rozpoznanie powołania w danym kandydacie. Powołanie bowiem nie działa w próżni. Nie polega jedynie na indywidualnym pragnieniu funkcji duszpasterskiej oraz zebraniu odpowiednich certyfikatów i dyplomów uczelni teologicznych.
Kościół powinien powoływać starszych wedle biblijnych standardów, a nie wedle własnych potrzeb na zasadzie: „Potrzebujemy trzech starszych na najbliższą kadencję. Mamy tu dziesięciu kandydatów, ci z największą liczbą głosów wygrywają”. Być może wszyscy oni spełniają biblijne kryteria i wszystkich Bóg powołuje do tej roli. Być może żadnego z nich. Nie decyduje i nie świadczy o tym 57 lub 68 procent zebranych głosów.
Starsi muszą być ludźmi, którzy odpowiadają biblijnym standardom i trzymają się biblijnych standardów. Co istotne, kryteria przywódców Kościoła opisane w 1 Liście do Tymoteusza 3 i Tyt 1 bardzo mocno podkreślają ich charakter i świadectwo życia, nie zaś profesjonalizm.
sobota, 8 czerwca 2013
Nowości na blogu i "Współczesne fałszywe ewangelie" w pliku PDF
Drodzy Czytelnicy! Po prawej strony menu mojego codziennego bloga pbartosik.pl uruchomiłem nową opcję. Dzięki niej będziecie mogli otrzymywać ode mnie bezpłatne publikacje w pliku PDF. Nie wszystko co piszę, nadaje się do publikacji w formie blogowego wpisu (pod względem długości). Wpisanie na listę czytelników umożliwi Wam regularne otrzymywanie artykułów, biuletynów, które planuję wysyłać zapisanym osobom 1-2 razy w miesiącu na adres mailowy.
Startujemy z mocną rzeczą i zarazem bardzo ważną w kontekście współczesnego zamieszania na temat tego czym jest ewangelia. Wbrew pozorom problem dotyczy nie tylko środowiska katolickiego (jak mniemają protestanci), ale również protestanckiego w wydaniu nurtów charyzmatycznego i ewangelicznego chrześcijaństwa. Czy "ewangelia", którą głosimy jest ewangelią, którą głosili apostołowie? Na jakie "fałszywe ewangelie" musimy uważać dzieląc się z bliźnimi wiarą w Jezusa? Na czym polega dodawanie, a na czym ujmowanie ewangelii?
Artykuł ma tytuł "Współczesne fałszywe ewangelie" i chętni czytelnicy otrzymają go na adres mailowy w najbliższy wtorek, 11 czerwca.
Zapraszam do lektury.
Startujemy z mocną rzeczą i zarazem bardzo ważną w kontekście współczesnego zamieszania na temat tego czym jest ewangelia. Wbrew pozorom problem dotyczy nie tylko środowiska katolickiego (jak mniemają protestanci), ale również protestanckiego w wydaniu nurtów charyzmatycznego i ewangelicznego chrześcijaństwa. Czy "ewangelia", którą głosimy jest ewangelią, którą głosili apostołowie? Na jakie "fałszywe ewangelie" musimy uważać dzieląc się z bliźnimi wiarą w Jezusa? Na czym polega dodawanie, a na czym ujmowanie ewangelii?
Artykuł ma tytuł "Współczesne fałszywe ewangelie" i chętni czytelnicy otrzymają go na adres mailowy w najbliższy wtorek, 11 czerwca.
Zapraszam do lektury.
piątek, 7 czerwca 2013
"Homofobia" - słowo nienawiści
Słowo "homofobia" jest zajadłym zniesławianiem i powinno zostać sklasyfikowane jako mowa nienawiści. - Duane Garner
sobota, 1 czerwca 2013
Jak uczyć chrześcijańskie dzieci?
Biblia wielokrotnie wypowiada się na temat tego, jak Bóg traktuje dzieci Bożego Ludu - zarówno w Starym, jak i w Nowym Testamencie. Pismo Święte wypowiada się na temat ich miejsca w przymierzu, ale i wynikających z tego faktu odpowiedzialności (więc słuchaj Moich przykazań, więc czcij ojca i matkę itd.). Zatem Boży sposób chrześcijańskiej edukacji naszych pociech polega na tym, że najpierw komunikuje dzieciom (i nam) kim są w Chrystusie, a następnie oczekuje zgodnego z tym posłuszeństwa i zachowania.
Tak samo jest z nami. Pastor ogłasza narzeczonych mężem i żoną, a następnie mówi jakie nowe zobowiązania spoczywają na kimś kto od tej pory jest mężem lub żoną. Najpierw ap. Paweł mówi jakie są przywileje wierzących (Ef 1-3), zaś w drugiej części listu wskazuje na to, jakie postępowanie powinno cechować ucznia Jezusa (Ef 4-6). Bóg najpierw wyprowadza Izrael z niewoli i ogłasza "Jam jest Pan Bóg Twój, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli", a następnie daje przykazania Dekalogu, które wynikają z tego kim jest Izrael w oczach Boga i co Bóg dla niego uczynił.
CAŁOŚĆ
Tak samo jest z nami. Pastor ogłasza narzeczonych mężem i żoną, a następnie mówi jakie nowe zobowiązania spoczywają na kimś kto od tej pory jest mężem lub żoną. Najpierw ap. Paweł mówi jakie są przywileje wierzących (Ef 1-3), zaś w drugiej części listu wskazuje na to, jakie postępowanie powinno cechować ucznia Jezusa (Ef 4-6). Bóg najpierw wyprowadza Izrael z niewoli i ogłasza "Jam jest Pan Bóg Twój, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli", a następnie daje przykazania Dekalogu, które wynikają z tego kim jest Izrael w oczach Boga i co Bóg dla niego uczynił.
CAŁOŚĆ
piątek, 31 maja 2013
Obietnica wysłuchanej modlitwy
Proście, a będzie wam dane, szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje, a kto szuka, znajduje, a kto kołacze, temu otworzą. Czy jest między wami taki człowiek, który, gdy go syn będzie prosił o chleb, da mu kamień? Albo, gdy go będzie prosił o rybę, da mu węża? Jeśli tedy wy, będąc złymi, potraficie dawać dobre dary dzieciom swoim, o ileż więcej Ojciec wasz, który jest w niebie, da dobre rzeczy tym, którzy go proszą. A więc wszystko, cobyście chcieli, aby wam ludzie czynili, to i wy im czyńcie; taki bowiem jest zakon i prorocy. – Ew. Mateusza 7:7-12
Pan Jezus naucza, że Bóg jest naszym Ojcem. Ta prawda nie może być ograniczona tylko do nazywania Go w ten sposób. Powinna być wyrażana poprzez nasze postępowanie wobec Niego. Musimy sobie przypomnieć, że żyjemy w Domu Ojca. Jeśli to sobie uświadomimy, to będziemy pamiętali, że to jest Jego świat, On jest gospodarzem, dawcą dobrych rzeczy i chętnie nam będzie ich udzielał. Musimy Go jednak o nie prosić. Tak robią dzieci. Póki żyją z rodzicami pod jednym dachem wyrażają prośby ponieważ respektują autorytet rodzica i ufają, że jest w stanie o nie zadbać. Skoro Bóg jest naszym Ojcem, to musimy traktować Go jako Ojca, zbliżać się do Niego jak do Ojca.
wtorek, 28 maja 2013
Dziś koniec zapisów na konferencję biznesową w Warszawie
UWAGA! Koniec zapisów dziś (wtorek) o 23.59! Chrześcijańska konferencja biznesowa w Warszawie (21-22.VI.) pt. "Dobrze zarabiać czyniąc dobre rzeczy" organizowaną przez mojego katolickiego przyjaciela: http://swietybogacz.pl/zapisy/ppb.html
Subskrybuj:
Posty (Atom)
