wtorek, 19 marca 2013

Kto chce ubogiego Kościoła?

W kontekście przyjęcia imienia Franciszka przez nowego papieża wiele osób oczekuje Kościoła ubogiego. Nie dziwi mnie gdy jest to oczekiwanie sekularystów i antyklerykałów. Wszak im mniej środków Kościół posiada, tym bardziej ograniczony jest zasięg jego służby i możliwości oddziaływania. Dziwi natomiast gdy jest to oczekiwanie chrześcijan. Może więc nowy papież powinien zaapelować do wiernych o zmniejszenie ofiar oraz państwowych dotacji dla Kościoła? Wszak im mniej, tym lepiej, bliżej ludzi i bliżej Boga, prawda? Oczywiście jest to nonsens. Biblia naucza, że w ubóstwie nie ma nic bardziej duchowego niż w posiadaniu majętności. Jedno i drugie łączy się z różnymi zagrożeniami. Nie ma nic bardziej duchowego w przemieszczaniu się środkami transportu miejskiego niż w jeździe autem. Nie ma nic bardziej duchowego w mieszkaniu w klasztornej celi niż w pałacu Salomona. Nie ma nic bardziej duchowego w wyrzekaniu się małżeństwa niż w zawieraniu go. Grzech nie tkwi w materii (pieniądzach, wygodnym fotelu, silniku Mercedesa, alkoholu), lecz w ludzkim sercu. Korzeniem wszelkiego zła nie są pieniądze, lecz miłość do nich (1 Tm 6:10).

poniedziałek, 18 marca 2013

Wykłady z konferencji o edukacji domowej

Są już do odsłuchania wykłady w formie mp3 oraz VIDEO z konferencji "Edukacja domowa jako alternatywa dla współczesnej szkoły", którą jako Ewangeliczny Kościół Reformowany organizowaliśmy wraz z Katolickim Stowarzyszeniem "Civitas Christiana" w dniu 9 marca 2013 r.

1. Paweł Bartosik (pastor, pedagog) - "Edukacja domowa jako możliwość edukcyjna"
mp3 oraz VIDEO

2. Andrzej Polaszek (radca prawny) - "Edukacja domowa w świetle obowiązujących przepisów prawnych"
mp3 oraz VIDEO

3. Agata Hofman (Instytut Psychologii UG) - "Edukacja domowa w praktyce"
mp3 oraz VIDEO

4. Jarosław Pietrzak (dyrektor Chrześcijańskiej Szkoły Podstawowej im. Króla Dawida w Poznaniu) - "Szkoła jako miejsce wsparcia dla edukatorów domowych"
mp3 oraz VIDEO

Wykłady z konferencji o edukacji domowej

Są już do odsłuchania wykłady w formie mp3 oraz VIDEO z konferencji "Edukacja domowa jako alternatywa dla współczesnej szkoły", którą jako Ewangeliczny Kościół Reformowany organizowaliśmy wraz z Katolickim Stowarzyszeniem "Civitas Christiana" w dniu 9 marca 2013 r.

1. Paweł Bartosik (pastor, pedagog) - "Edukacja domowa jako możliwość edukcyjna"
mp3 oraz VIDEO

2. Andrzej Polaszek (radca prawny) - "Edukacja domowa w świetle obowiązujących przepisów prawnych"
mp3 oraz VIDEO

3. Agata Hofman (Instytut Psychologii UG) - "Edukacja domowa w praktyce"
mp3 oraz VIDEO

4. Jarosław Pietrzak (dyrektor Chrześcijańskiej Szkoły Podstawowej im. Króla Dawida w Poznaniu) - "Szkoła jako miejsce wsparcia dla edukatorów domowych"
mp3 oraz VIDEO

czwartek, 14 marca 2013

Papież Franciszek i protestanci

"Nie bądźmy naiwni, nie mówimy o zwykłej walce politycznej; to jest destrukcyjne roszczenie skierowane przeciwko Bożym planom. Nie mówimy o zwykłej pice, lecz raczej o machinacji Ojca Kłamstw, który stara się mącić i zwodzić dzieci Boże ". - Jorge Mario Bergoglio (papież Franciszek) o homoseksualizmie 

Cały świat przyglądał się wczorajszemu ogłoszeniu nowego papieża. Został nim kardynał Jorge Mario Bergoglio z Argentyny, który przyjął imię Franciszek. Oczywiście wybór nowego papieża nie jest wyłącznie sprawą Kościoła Rzymskokatolickiego, choć oczywiście najbardziej go dotyczy. Jeśli jednak spojrzymy na niniejszą sprawę z perspektywy faktu, że jako chrześcijanin i obywatel ponoszę pewne konsekwencje działań, w których głowa Kościoła Katolickiego jest zaangażowana, wówczas zrozumiałe się staje, że sprawa jest bardzo publiczna. Papiestwo nie jest bowiem jedynie honorowym lub figuratywnym urzędem dla odświętnie ubierającej się osoby. Przykładowo, jestem wdzięczny wobec Jana Pawła II, podobnie jak wobec Ronalda Reagana czy Margaret Thatcher za ich ogromny wkład w obalenie systemu komunistycznego w krajach Europy środkowo-wschodniej, włączając w to mój kraj. Samo to pokazuje, że wybór nowego papieża jest sprawą istotną również dla osób, które nie chodzą na Mszę.

Po wieloma względami jestem sojusznikiem Kościoła Katolickiego. Szczególnie w dobie ataków na chrześcijaństwo i jego wartości, które ukształtowały Europę i zachodnią cywilizację. Środowiska laickie, lewicowe, feministyczne i homoseksualne z pewnością będą przeprowadzały bezpardonowe ataki na nowego papieża za jego poglądy na temat życia nienarodzonego, eutanazji, małżeństwa i rodziny, roli państwa w Bożych planach. Jako protestanci i katolicy powinniśmy modlić się o siebie nawzajem i to nie tylko o "przejrzenie" i przejście "na naszą stronę". Wyzwania współczesnych czasów powinny nam pomóc w zrozumieniu, że j
ako chrześcijanie walczymy po jednej stronie barykady, jeśli chodzi o sprawy obyczajowe i jasne opowiedzenie się za wartościami chrześcijańskimi w kulturze.

Dziś pomodlę się o błogosławieństwo, siłę, mądrość i zdrowie dla papieża Franciszka, o jego wierność w obronie prawd Bożego Słowa i ewangelii chrystusowej. Oczywiście nie zawsze wróg mojego wroga jest moimprzyjacielem. Dlatego tak jak powinniśmy współpracować i mówić jednym głosem w kwestiach moralnych, tak powinniśmy podejmować pełen szacunku dialog na temat doktrynalnych różnic - upewniając się, że chodzi nam o wierność Słowu, nie zaś jedynie walkę o zachowanie tradycji (lub Tradycji).

wtorek, 12 marca 2013

Po konferencji o edukacji domowej

Uffff... To był bardzo intensywny, ale i udany weekend. W samej konferencji "Edukacja domowa jako alternatywa dla współczesnej szkoły" uczestniczyło ok. 35 osób, zaś dzięki transmisji internetowej mogło ją obejrzeć ok. 150 osób z całej Polski! Mam nadzieję, że jej treść była inspirująca dla wszystkich słuchaczy.

Oczywiście nie chodzi o edukację domową jako cel sam w sobie. W przypadku naszej rodziny w rzeczywistości chodzi o chrześcijańską edukację. Domowe nauczanie traktujemy zaś jako (póki co) najlepszy sposób służący realizacji tego celu. Oczywiście cieszy to, że ideahomeschoolingu znajduje coraz szersze poparcie wśród odpowiedzialnych rodzin, które chcą korzystać z tej przestrzeni wolności edukacyjnej. 


Wykłady były nagrywane i wkrótce będą do odsłuchania. Póki co TUTAJ można obejrzeć parę zdjęć. 

piątek, 8 marca 2013

Poseł Godson - nasz człowiek w jaskini lwa

Jak informuje portal Fronda.pl poseł John Godson wygrał potyczkę z organizacjami gejowskimi. Sejmowa Komisji Etyki Poselskiej obradowała nad wnioskiem, zgłoszonym przez lobby homoseksualne, o ukaranie posła Johna Godsona za wypowiedź, w której cytował fragmenty Pisma Świętego, mówiące o homoseksualizmie. Dwie organizacje LGBT wnioskowały o ukaranie posła Godsona przez Komisję Etyki Poselskiej za to, że cytował Pismo Święte. Chodziło o wersety poświęcone homoseksualizmowi, który Pismo Święte, jak i chrześcijaństwo uznają za grzech sodomski. John Godson na swoim Facebooku umieścił informację: - Komisja odrzuciła niniejszy wniosek.

Dzięki Bogu. Teraz czekam na wniosek organizacji gejowskich ze skargą na "homofobiczność" Komisji Etyki Poselskiej. Zapewne odrzucenie zostało uzasadnione za pomocą mowy nienawiści. Mam nadzieję, że będzie zgłoszony wniosek o ukaranie Komisji Etyki Poselskiej za jej stronniczość i nietolerancję.

Swoją drogą bardzo dobrze, że mamy "naszego człowieka" w Platformie Obywatelskiej. I to niejednego. Mimo zarzutów iż ze swoim konserwatyzmem i chrześcijaństwem poseł Godson nie mieści się w wizerunkowej "europejskości" tej partii, mimo kuszących komplementów ze strony PiS, ciemnoskóry parlamentarzysta słusznie deklaruje chęć pozostania w PO. Niby dlaczego miałby odchodzić? Dlaczego bez walki oddawać z Platformie miejsce dla liberałów, pragmatyków, karierowiczów, którzy w poszukiwaniu uzasadnień dla legitymizowania upadku wartości odwracają głowy... w zachodnią stronę. 

Poseł Godson, jak widać, mieści się jeszcze w PO z prostej przyczyny. Jest to partia władzy, nie zaś idei. Tak długo jak dzięki konserwatystom będą w stanie odciągać wyborców od PiS, tak długo  minister Gowin, poseł Godson i inni będą im potrzebni. To bardzo dobre rozwiązanie. Poseł Godson jest świadectwem, że nie tylko "zaściankowy, katolicki" PiS jest obrońcą "zacofania". Broni go także kulturalny, uprzejmy, szanujący wszystkich, łagodny poseł nigeryjskiego pochodzenia. Cała "politycznie poprawna" lewica zdaje sobie sprawę, że zbyt śmiały atak na jego poglądy może również skutkować zarzutami o rasizm i brak zachodnioeurpejskiej tolerancji. Nikt już głośno nie powie, że "jesteśmy sto lat za murzynami". Tak, poseł Godson to "nasz" człowiek w szeregach partii rządzącej. Oby pozostał w niej jak najdłużej. 

czwartek, 7 marca 2013

O edukacji domowej już pojutrze

Konferencja na temat edukacji domowej już pojutrze - w najbliższą sobotę w Domu Technika NOT przy ul. Rajskiej 6. Rozpoczęcie godzina 10.00. Wstęp wolny. 

Poniżej szczegółowy plan konferencji. Serdecznie zapraszam! 

GODZINA 10.00 OTWARCIE KONFERENCJI

PAWEŁ BARTOSIK (pastor, pedagog)  - „Edukacja domowa jako możliwość edukacyjna" 
ANDRZEJ POLASZEK (radca prawny) - „Edukacja domowa w świetle obowiązujących przepisów”

11.25 - 11.45 - Przerwa na kawę, herbatę, ciasto

DR AGATA HOFMAN (Instytut Psychologii UG) - "Edukacja domowa w praktyce"
JAROSŁAW PIETRZAK (Dyrektor Chrześcijańskiej Szkoły Podstawowej im. Króla Dawida w Poznaniu) – „Szkoła jako miejsce wsparcia dla edukatorów domowych”

13.00-13.20 - Przerwa na kawę, herbatę, ciasto

PANEL DYSKUSYJNY PT. "Edukacja domowa w praktyce" (w panelu biorą udział prelegenci oraz rodziny prowadzące ED)

środa, 6 marca 2013

Prezydent Wałęsa, poseł Godson i gejowskie oburzenie


 Jak informuje dzisiaj Gość Niedzielny na swojej stronie internetowej:
 
Dwie organizacje LGBT wnioskują o ukaranie posła przez Komisję Etyki Poselskiej za to, że cytował Pismo Święte. W środę rano poseł John Godson (PO) poinformował na swoim profilu fejsbukowym, że dwie organizacje promujące homoseksualizm wnioskują do Komisji Etyki Poselskiej o ukaranie posła za cytowanie słów Pisma Świętego dotyczących homoseksualizmu.
 
- Dziś rano pani poseł Kidawa-Błońska poinformowała mnie, że do Komisji wpłynęła taka skarga i zostanę powiadomiony o tym, kiedy Komisja zajmie się tą sprawą - powiedział serwisowi Gosc.pl John Godson. - Chodzi o dwie wypowiedzi. Jedna z nich to cytowanie Listu św. Pawła do Rzymian, konkretnie słów, w których homoseksualizm jest nazwany wypaczeniem. Druga wypowiedź to moje wystąpienie, w których powiedziałem, że znam kilku homoseksualistów, a jeden z nich się nawrócił i przestał praktykować zachowania homoseksualne. Obie wypowiedzi były dla aktywistów gejowskich oburzające - kontynuuje poseł PO.
 
Bardzo dobrze się stało. Im więcej takich skarg, tym lepiej dla... nas - chrześcijan. 
 
Po pierwsze: gratulacje, John! Masz przywilej znoszenia kłamliwych obelg dla chwały ewangelii (Mt 5:1-15). Jesteś w moich modlitwach.
 
Po drugie: To naprawdę wspaniała wiadomość środowiska LGBT upubliczniają przesłanie Pisma Świętego! Bóg ma poczucie humoru. Okazuje się bowiem, że jeszcze więcej osób będzie miało okazję zapoznać się z bardzo klarownymi fragmentami Biblii na temat homoseksualizmu. Na pewno nie każdy oglądał program Tomasza Lista w TVP, gdzie padły te słowa. Warto więc je przypomnieć opinii publicznej. Chwała Bogu, że jako chrześcijanie nie jesteśmy osamotnieni w tych wysiłkach. 
 
To również doskonała inspiracja dla samych osób homoseksualnych, by do zajrzeć do Biblii i zadać pytanie: "Gdzie Pismo Święte tak mówi? Nigdy o tym nie słyszałem! Chcę to sprawdzić! Nie znałem tego fragmentu!" Dla tych, którzy nie wiedzą za cytowanie którego fragmentu Pisma Świętego został zaskarżony poseł Godson, podam odnośnik: List do Rzymian 1:20-32. Zajrzyjcie tam. Koniecznie!
 
Całość: http://tiny.pl/h26nz

wtorek, 5 marca 2013

Co psycholog ma między nogami?

Psycholożka, ministra, pedagożka, teolożka, kierowczyni, doktorka... Wszyscy zapewne znają te koślawe, feministyczne określenia. Tymczasem żeńska forma zawodów przyczynia się do tego, że zamiast natury profesji uwypukla się... płeć. Ta praktyka to akcentowanie nie samego stanowiska, ale tego, co osoba je zajmująca ma między nogami. 

Jak to się więc ma do feministycznych postulatów znoszenia kategorii płci jako znaczącego czynnika np. w miejscu pracy, przy zatrudnieniu lub wyborze specjalisty?

czwartek, 28 lutego 2013

Reforma drwala

Właśnie m.in. dlatego zapraszam na konferencję "Edukacja domowa jako alternatywa dla współczesnej szkoły" - 9 marca 2013 r., godzina 10.00 w Domu Technika NOT przy ul. Rajskiej 6 w Gdańsku. Szczegóły TUTAJ




wtorek, 26 lutego 2013

Konferencja w Gdańsku: "Edukacja domowa jako alternatywa dla współczesnej szkoły"

Serdecznie zapraszamy na wyjątkową konferencję pt. "Edukacja domowa jako alternatywa dla współczesnej szkoły", która odbędzie się w Gdańsku 9 marca (sb) w Domu Technika NOT przy ul. Rajskiej 6 o godzinie 10.00.

Czy jest jakaś alternatywa dla rodziców, którzy szukają innych dróg edukacji własnych dzieci niż szkoła? Jakie są obecnie zapisy w polskim prawie dotyczące możliwości uczenia dzieci w domu? Czy rodzice są w stanie samodzielnie uczyć własne dzieci? Co z socjalizacją dzieci uczonych domowo? Co z wynikami egzaminów i dalszym etapem kształcenia? Jak współpracować ze szkołą?

Na te i inne pytania postaramy się odpowiedzieć dzięki zaproszonym mówcom, z których wszyscy mają doświadczenie w uczeniu swoich dzieci domowo: prawnik, pedagog, pastor, dyrektor szkolny, wykładowczyni akademicka (psycholog). Po wykładach zapraszamy na panel dyskusyjny z udziałem wykładowców i rodziców uczących domowo.

Wstęp na konferencję jest bezpłatny. W przerwach między wykładami zapraszamy na kawę, herbatę, ciasto, rozmowy.

Organizatorzy: Katolickie Stowarzyszenie "Civitas Christiana" (pomorski.civitaschristiana.pl) oraz Ewangeliczny Kościół Reformowany w Gdańsku (gdansk.reformacja.pl)


Szczegółowy plan wykładów i mówców poniżej (kliknij obrazek aby go powiększyć).



poniedziałek, 25 lutego 2013

Narodzenie z dziewicy jako przemeblowanie sceny politycznej

"Z jednej strony, musimy mieć się na baczności przed ateistami, lecz z drugiej - także przed sentymentalnymi kaznodziejami redukującymi znaczenie narodzin z dziewicy do sfery duchowej i odmawiającymi im wszelkiej historycznej doniosłości. Magnificat ogłasza bowiem, że Bóg udzielił zbawienia całemu światu, zarówno w wymiarze duchowym, jak i fizycznym, a także religijnym, politycznym i gospodarczym. Ci, którzy temu przeczą, powinni otwarcie wyznać swą niewiarę. Maria cieszyła się ze zbawienia Bożego, z cudownej odmiany losu, z całkowitego przemeblowania sceny politycznej i systemów wartości, ze zbawczych planów Boga. Obietnice dane wiernym w czasach Starego Testamentu znalazły swe wypełnienie w narodzinach z dziewicy".

Rousas John Rushdoony, Biblijna filozofia historii

środa, 20 lutego 2013

Ojciec sekularysta

W jakiego Boga Ojca wierzą sekularyści? Sekularyści i ateiści uważają, że świat jest domem... bez Ojca, bez właściciela. Twierdzą, że sami ustalamy zasady, wedle których chcemy żyć. Ojciec sekularysta nie wierzy, że jego ojcostwo jest odbiciem ojcostwa kogokolwiek. Nie ma ojca. Jeśli zaś nie ma ojca,to nie ma ani tego, który określa zasady, ani tego, który wskazuje nam co ma cechować nasze więzi w rodzinie.

Jeśli więc sami określamy zasady to zarówno manifestacja siły, przemocy, molestowanie mają tak samo rację bytu jak szacunek i miłość. Jeśli wierzysz, że świat jest pustym domem, do którego przypadkowo się wprowadziłeś i możesz sam ustalać w nim zasady, to w taki sposób będziesz się zachowywał jako ojciec w swoim domu. I niektórzy ojcowie właśnie z tego miejsca wychodzą: Nie chce mi się. Po co? Ale jaki cel? Mam ważniejsze rzeczy do zrobienia. Róbcie sobie co chcecie. Rób tak, synu, byś poradził sobie w świecie, mniejsza o zasady. Odchodzę! Odtąd jesteście rodziną bez ojca!

Jeszcze inni nie spędzą choćby jednego dnia bez butelki wódki i siniaków na ciele członków rodziny. Takie zachowanie to nie obraz Ojca w niebie, alebraku ojca, braku osoby, przed którą odpowiadasz.

Jako ojcowie zawsze coś ogłaszamy. Zawsze coś oznajmiamy dzieciom i tym, którzy nas widzą jako ojców. Szorstki, oschły ojciec, który zajmuje się wyłącznie wydawaniem poleceń i oczekiwaniem, że wszyscy w domu będą mu służyli to idealny wyznawca Allacha. 

Ojciec, który pozwala swoim dzieciom na wszystko, nie strofuje ich, nie spędza z nimi czasu, nie wierzy, że sam musi się poddać autorytetowi to idealny sekularysta.

Może zaś wierzysz, że Bóg owszem jest, ale to nie ma nic do rzeczy z twoją rolą ojca. Bóg zajmuje się wyłącznie sprawą mojej duszy, zbawienia i zadbał o to dawno temu. Jeśli tak, to jesteś ojcem deistą.

Naszym życiem, podejściem do synów i córek ukazujmy raczej obraz i miłość Ojca w Niebie.

poniedziałek, 18 lutego 2013

Dziesięć argumentów za legalizacją poligamii

Powoli cichnie debata na temat związków partnerskich. Rząd jednak już zapowiedział pracę nad propozycją nowej ustawy, która byłaby do przyjęcia dla środowisk konserwatywnych (czytaj: jeśli to odrzucicie, to nie ma dla was nadziei).

Gdy przysłuchiwałem się argumentom za legalizacją związków partnerskich, trudno było nie oprzeć się wrażeniu, że środowiska homoseksualne, którym najbardziej na niej zależało (dziwne, prawda?), użyły taktyki podczepienia się pod ogólne zapisy. Cel był oczywiście klarowny – prawne usankcjonowanie związków homoseksualnych, co byłoby kolejnym ważnym krokiem naprzód w batalii o dalsze przywileje.

Ten zabieg mnie nie dziwi. Dziwi mnie natomiast argumentacja zwolenników sankcjonowania związków partnerskich, którzy jednocześnie mocno podkreślali, że w projektach uchwał wcale nie chodziło ani o małżeństwa homoseksualne, ani o adopcję dzieci przez homoseksualistów. Wszak nie ma w nich ani słowa na ten temat.

Fakt. Nie ma zapisów na temat homoseksualnych „małżeństw”. Jednak słuchając uzasadnień posłów PO, SLD oraz RP służących obronie projektów ustaw za związkami partnerskimi nie znalazłem ani jednego argumentu za związkami partnerskimi, który jednocześnie nie byłby argumentem za udzielaniem ślubów osobom homoseksualnym. Co więcej – każdy z niniejszych argumentów jest jednocześnie argumentem za legalizacją małżeństw... poligamicznych. W naszym kraju żyją wszak osoby nie tylko w nieformalnych związkach heteroseksualnych oraz homoseksualnych. W Polsce żyją także osoby mające więcej niż jednego partnera. Oczywiście z powodu obawy przed wrogą reakcją rodziny, otoczenia nie chcą się z tym obnosić. Najwidoczniej w młodej polskiej demokracji i zaściankowości nie dojrzeliśmy jeszcze do tolerancji i akceptacji tego typu związków. Gdyby jednak takie osoby odważyły się na „coming out” miałyby podaną „na talerzu” argumentację, dlaczego ich związki powinny być akceptowane i sankcjonowane w polskim prawie. Dostarczyli jej... zwolennicy związków partnerskich oraz środowiska homoseksualne. Proszę bardzo:

1. Związki więcej niż dwojga osób są faktem. Nie powinniśmy zakrywać oczu na rzeczywistość. Polskie prawo powinno ten fakt uwzględniać, a nie przechodzić wobec niego z obojętnością.

2. Legalizacja poligamii nie łamie zapisów konstytucji i w żaden sposób nie degraduje małżeństwa rozumianego jako związek jednego mężczyzny z jedną kobietą. Najzwyczajniej wskazuje na inne rozwiązania i jedynie poszerza zakres znaczeniowy terminu „małżeństwo”, nie znosząc tradycyjnego modelu.

3. Zwolennicy poligamii nie zachęcają i nie zmuszają monogamistów do swojego stylu życia. Domagają się jedynie respektowania ich światopoglądu na małżeństwo. Zależy im na krzewieniu tolerancji, szacunku i zrozumienia dla drugiego człowieka.

4. Zwolennicy poligamii są przeciwko ograniczaniu im swobody w stylu życia, na który się zdecydowali. Przeciwnicy poligamii powinni zrozumieć, że nie wszyscy muszą podzielać ich światopogląd, religię, spojrzenie na staroświecki model związku 1+1.

5. Środowiska feministyczne, genderowe, LGBT, jak i konserwatywne oraz chrześcijańskie powinny zrozumieć, że świat jest różnorodny, pluralistyczny i zawężanie definicji małżeństwa tylko do dwojga osób jest bardzo zubażające. Szerokie spojrzenie na złożoność rzeczywistości jest cechą ludzi otwartych.

6. Dyskryminacja ze względu na ilość partnerów jest poważnym problemem współczesnej Europy. Czas skończyć z poligamofobią oraz mową nienawiściskierowaną wobec osób żyjących z wieloma partnerami.

7. Posiadanie wielu partnerów jest w Polsce czymś legalnym. Dlatego poligamiści nie domagają się żadnych przywilejów, a jedynie nie dyskryminowania formy ich związków w polskim prawodawstwie.

8. Potępianie poligamii to domena ciemnych wieków przeszłości. We współczesnej, nowoczesnej Europie nikt nie powinien czuć się wykluczany ze względu na preferowany styl życia.

9. Amerykańscy naukowcy nigdy nie uznali poligamii za chorobę.

10. Poligamistami było wiele znanych i szanowanych osób np. biblijni Jakub, Dawid i Salomon. Można także wymienić Kazimierza Wielkiego, Fryderyka Chopina, Martina Luthera Kinga i Boba Marleya – ci jednak skutecznie to ukrywali.

Wniosek: jeśli któregokolwiek z powyższych argumentów użyją środowiska „postępowe” i homoseksualne za prawnymi przywilejami dla innego rodzaju związków niż małżeństwo jednej kobiety z jednym mężczyzną – można odpowiedzieć: „to bardzo dobry argument! Za legalizacją poligamii”. 

sobota, 16 lutego 2013

Wybór nowego papieża w oczach protestanta

W poniedziałek (11 lutego 2013 r.) Benedykt XVI ogłosił wiadomość o rezygnacji z urzędu papieskiego. Choć nie jest to żadną tragedią i prawo kanoniczne dopuszcza taką możliwość, to nie ulega wątpliwości, że Kościół Rzymskokatolicki przeżywa trudne chwile. W kontekście ujawnianych afer na tle seksualnych nadużyć duchownych, porzucania kapłaństwa i w końcu wpływu sekularyzmu na chrześcijan we współczesnej Europie, ów kryzys w Kościele ma swoje... dobre strony. Chrześcijaństwo w naszym kraju przestaje być bowiem religią wyznawaną bezrefleksyjnie przez "nominalnych katolików". Staje się natomiast świadomą deklaracją podążania za Chrystusem i Jego Słowem. Jako protestant dostrzegam ten trend w wielu dyskusjach z przyjaciółmi z kręgów katolickich, których wiara wynika ze świadomego opowiedzenia się za ewangelią i chrześcijańskimi wartościami.

Dlaczego jednak jako klasyczny protestant zajmuję się sprawami nie mojego Kościoła? Czyż prawdą nie jest, że to nie mój biznes jakiego lidera wybierze inna wspólnota? Tak i nie. Owszem, to nie mój biznes, dlatego nie piszę niniejszych rozważań z perspektywy osoby, której ta decyzja dotyczy pod względem stanu i duchowej kondycji mojego Kościoła. Jest to jednak mój biznes, gdy spojrzymy na niniejszą sprawę z perspektywy faktu, że jako chrześcijanin i obywatel ponoszę pewne konsekwencje działań, w których głowa Kościoła Katolickiego jest zaangażowana. Papiestwo nie jest bowiem jedynie honorowym lub figuratywnym urzędem dla odświętnie ubierającej się osoby. Przykładowo, jestem wdzięczny wobec Jana Pawła II, podobnie jak wobec Ronalda Reaggana czy Margaret Thatcher za ich ogromny wkład w obalenie systemu komunistycznego w krajach Europy środkowo-wschodniej, włączając w to mój kraj. Samo to pokazuje, że wybór nowego papieża jest sprawą istotną również dla osób, którzy nigdy nie uczestniczyli we Mszy.

Decyzja Benedykta XVI ma miejsce w kontekście kulturowych bitew o duchowym charakterze, w których nie chodzi, jak byliśmy jeszcze niedawno wszyscy zapewniani, o równe prawa i tolerancję. Chodzi o ludzkie umysły i dusze, o kulturową dominację, obyczajową rewolucję, w której narzędziem jest tzw. poprawność polityczna.

Bierzemy udział w ciekawym eksperymencie kulturowym, który prędzej czy później runie. Bez obaw. Natury stworzonego przez Boga świata nie da się poprawić poprzez regulacje polityczne. Żadne dyrektywy dotyczące wydawania przez jabłoń śliwek nie zmienią natury jabłoni. Możemy być zachłyśnięci ich innowacyjnością, rewolucyjnością, jednak tylko do czasu pojawienia się owoców.

Po wieloma względami jestem sojusznikiem Kościoła Katolickiego. Stoimy po jednej stronie barykady jeśli chodzi o aspekty obyczajowe i jasne opowiedzenie się za wartościami chrześcijańskimi w kulturze, ochronę życia nienarodzonego, rodziny i świętości małżeństwa. Oczywiście tak jak powinniśmy współpracować i mówić jednym głosem w kwestiach moralnych, tak powinniśmy podejmować pełen szacunku dialog na temat doktrynalnych różnic.

Pod wieloma względami cenię również Benedykta XVI  (za Jego Chrystocentryzm, zaangażowanie kulturowe, sprzeciw wobec relatywizmu), pod innymi zaś stoimy po dwóch przeciwnych stronach (zrozumienie tego czym jest Kościół, sukcesja apostolska itp.). Na wybór nowego papieża spojrzałbym jednak jako na możliwość, nie zaś jedynie jako konieczność.

Osobiście mam nadzieję na wybór ciemnoskórego przywódcy Kościoła. Nie, nie... Nie chodzi o głupawe przepowiednie o końcu świata po wyborze "murzyna". Majowie się mylili. Aztekowie również. Chodzi raczej o kontekst i czasy, w których obecnie żyjemy. Ciemnoskóry papież to nie tylko silnik dla chrystianizacji krajów afrykańskich. To przede wszystkim dobry powód by bronić wartości chrześcijańskich w zachodniej kulturze posługując się narzędziami dostarczonymi przez... politycznie poprawną lewicę. Krytykujesz ciemnoskórego papieża, który mówi, że państwo powinno chronić życie wszystkich ludzi, również tych nienarodzonych? Jesteś rasistą! Krytykujesz afrykańskiego papieża, który głosi, że rozwiązaniem problemu AIDS w Afryce jest małżeńska wierność? Jak śmiesz, jako europejczyk, wypowiadać się o problemach Afryki?!

Ciemnoskóry lider to w erze dominacji politycznej poprawności duży handicap.

czwartek, 14 lutego 2013

Kochaj tą osobę, którą poślubiłeś

Biblia nie mówi: "Poślub tą osobę, w której się zakochałeś". Mówi: "Kochaj tą osobę, którą poślubiłeś".

Oczywiście nie oznacza to, że zakochanie samo w sobie jest złe. Oznacza jednak, że jest ono niewystarczającym powodem do zawarcia małżeństwa. Natomiast małżeństwo to wystarczający powód by kochać.

poniedziałek, 11 lutego 2013

Konto na Twitterze

Dla mających konto na Twitterze: adres mojego konta to @PawelBartosik

piątek, 8 lutego 2013

Jak Kościół może pomóc osobom transseksualnym?

Niewątpliwym sukcesem Ruchu Palikota jest fakt przetoczenia się w opinii publicznej dyskusji na temat transseksualizmu. Co prawda jest to temat zastępczy zakrywający wiele innych problemów, z którymi zmaga się rząd, jednak narzucenie debaty na temat seksualności i płci przez ugrupowanie, które w zasadzie zajmuje się tylko dwoma kwestiami (różne odmiany seksu i antyklerykalizm) było bardzo celne z perspektywy pijarowej. 

Na pytanie niektórych konserwatystów i chrześcijan: "po co się tym zajmować?", odpowiedź jest w zasadzie prosta. Tym tematem już zajmuje się opinia publiczna i duża część społeczeństwa w naszym kraju. Mamy więc dwa wyjścia: albo odpuścić i pozwolić na narzucanie własnych definicji środowiskom lewicowo-feministycznym, albo wpływać na kulturę. Temat transseksualizmu za sprawą Anny Grodzkiej i Ruchu Palikota wyszedł z podziemia i stał się sprawą publiczną, co samo w sobie jest przejawem kulturowego odstępstwa. I to nie dlatego, że osoby transseksualne funkcjonują w przestrzeni publicznej, ale dlatego, że zawahania przed etyczną oceną tejże kwestii oraz poważne dyskusje o kryterium określania płci świadczą o moralnej impotencji pewnej części naszego społeczeństwa.

Czy to, w jaki sposób stworzył nas Bóg pod względem budowy ciała cokolwiek wyraża jeśli chodzi o naszą tożsamość i powołanie? Odpowiedź Pisma Świętego brzmi: zdecydowanie tak. Bóg od początku uczynił człowieka mężczyzną i kobietą. I nawet gdyby Adam wskutek dalszych doświadczeń życiowych, fascynacji ciałem Ewy, funkcji mózgu itp. chciał zostać kobietą i dokonać samookaleczenia - uczyniłby to jako mężczyzna ponieważ w taki sposób opisał go Stwórca. Cokolwiek robi Anna Grodzka, robi to jako mężczyzna ponieważ nim jest. Cokolwiek robię - robię to jako mężczyzna ponieważ nim jestem.

Zatem budowa ciała, narządy (męskie lub żeńskie) wyrażają naszą płeć i powołanie dane od Boga. Dlatego wsparcie dla Anny Grodzkiej (i innych mężczyzn zmagających się z problemem "uwięzienia w nie swoim ciele") polega na budowaniu w nim pozytywnego wizerunku siebie jako mężczyzny, nie zaś ucieczkę w marzenia o innej tożsamości. Jeśli patrząc na dwa jabłka nie czujesz się komfortowo emocjonalnie, to stwarzanie psychologicznej teorii o istnieniu trzeciego jabłka (by poczuć się komfortowo) jest ucieczką w iluzję.

W jaki sposób, jako chrześcijanie, powinniśmy więc traktować osoby transseksualne? Powinniśmy przede wszystkim głosić im ewangelię bez słów wzgardy i nienawiści. Mimo iż transseksualizm jest poważnym duchowym odstępstwem, karykaturą i zniekształcaniem piękna kobiecości oraz męskości, to nie jest to grzech większy i "mniej przebaczalny" od innych. Pamiętajmy, że mamy do czynienia z ludzkimi dramatami i zagubieniem. Owszem, nie powinniśmy akceptować ich grzesznych wyborów i decyzji. Nie powinniśmy dać sobie narzucić genderowych i feministycznych definicji męskości i kobiecości. Kościół powinien jednak zająć postawę inicjatywy, nie zaś ucieczki. Chrystus wchodził do domów grzeszników, jadał z nimi i rozmawiał - ilustrując swoim życiem prawdę o Bożej łasce dla każdego człowieka, który się upamiętał, szuka przebaczenia grzechów i pragnie nowego życia. 

Jeśli Kościół chce być wierny w swoim powołaniu, powinien zachęcać osoby transseksualne do nawrócenia i podjęcia walki o... własne ciało. Powinien zarówno ostrzegać je przed Bożym sądem, jak i wspierać w dążeniach do odbudowywania poczucia własnej wartości, samoakceptacji, "zaprzyjaźnienia się" z ciałem danym od Boga, do zachowań, sposobu ubierania i mówienia w zgodzie z Bożym powołaniem. Te zaś wyrażone zostało poprzez ciało, którym obdarzył nas Stwórca. Nie jest ono przypadkowym produktem bezosobowych sił, wybrykiem ślepej natury. Jest darem od naszego Projektanta. Nie niszczmy tego daru. Nie zniekształcajmy go. Nie odrzucajmy go.

czwartek, 7 lutego 2013

Anna Grodzka - mężczyzna czy kobieta?

 Wczoraj Paweł M. - czytelnik bloga, zadał pytanie na temat definicji transseksualizmu.

Czy chrześcijanin powinien mówić:


1. Pani Anna Grodzka (akceptowanie, że zmieniła płeć),
2. Pan Anna Grodzka (unikanie podkreślania kobiecości, bo to nie kobieta; nie akceptujemy, że to kobieta),
3. Anna Grodzka (unikanie Pan/Pani; czy to kobieta czy mężczyzna ?),
4. Pan Krzysztof Bęgowski (unikanie mówienia Anna Grodzka)
5. Pani Krzysztof Bęgowski
(unikanie mówienia Anna Grodzka, ale uwzględnienie, że jest kobietą)
6. Transseksualistka Anna Grodzka (unikanie mówienia Pan/Pani, ale podkreślenie zmiany płci)
6. Transseksualista Krzysztof Bęgowski (unikanie mówienia Pan/Pani; podkreślanie, że to jednak mężczyzna)


To jest pytanie o to, co jest obiektywną rzeczywistością, a co należy do zmiennej kategorii.


Obiektywną rzeczywistością jest płeć. Dlatego nie określam Anny Grodzkiej jako "pani". Jakkolwiek to zabrzmi: Anna Grodzka jest mężczyzną, który wskutek dramatycznych walk z zaakceptowaniem swojej tożsamości, ciała, wyglądu itp. poddał się operacji. Z perspektywy Biblii łączy się to z odrzuceniem Bożego opisu rzeczywistości, naszych powołań jako mężczyzn i kobiet wyrażonych poprzez ciało, którym zostaliśmy obdarowani. 

Transseksualizm mówi natomiast Bogu: "Nie. Pomyliłeś się. To JA określam rzeczywistość. To JA definiuję siebie jako mężczyznę lub kobietę. Płeć należy do kategorii ludzkiego wyboru". Dlatego rozumiejąc ludzkie dramaty, należy dodać, że transseksualizm jest poważnym duchowym buntem względem porządku stworzenia. Wiąże się bowiem ze zniekształceniem piękna biblijnej kobiecości i męskości.

Określenie "transseksualista Anna Grodzka" również jest trafne, bo zarówno określa płeć (rodzaj męski), jak i komunikuje, z jakiego rodzaju osobą, wyzwaniem i odstępstwem mamy do czynienia.

Pozostaje kwestia imienia. Polskie prawo dopuszcza możliwość przyjęcia nowego imienia i nazwiska. W tym przypadku problematyczna jest jego kobieca forma. Sądzę jednak, że nie powinniśmy mieć problemu z używaniem formy "Anna Grodzka". 

Z kilku powodów:
1. Jest to prawdziwe imię i nazwisko, którym ta osoba legalnie się posługuje. 
2. Istnieją sytuacje przyjmowania przez mężczyzn imion kobiecych.
3. Rozpoznajemy w ten sposób absurdalność całej sytuacji. 
4. Choć zmiana imienia i nazwiska w tym przypadku jest również przejawem odstępstwa od Bożego porządku w świecie, to nie powinniśmy mieć problemu z przyjęciem do wiadomości, że tak się stało. 
5. Rozpoznając to, jednocześnie nie dajemy sobie narzucić genderowo-feministycznych kategorii definiowania płci jako własnego wyboru.

sobota, 2 lutego 2013

Jak radzić sobie z winą po seksualnej porażce


Dziś na blogu kazanie pastora Johna Pipera "Jak radzić sobie z winą po seksualnej porażce".

"Największą tragedią nie jest głównie masturbacja, cudzołóstwo czy zachowywanie się jak ciekawski Tomuś (tudzież ciekawska Kasia) w Internecie. Tragedią jest to, że Szatan używa tego poczucia winy, żeby pozbawić cię każdego marzenia jakie kiedykolwiek miałeś lub możesz mieć, a w to miejsce zasiewa pozorne szczęście - bezpieczne życie z powierzchownymi przyjemnościami, dopóki nie umrzesz w swoim bujanym fotelu, nieopodal jeziorka, pomarszczony i bezużyteczny, pozostawiając wielki, zasobny spadek swoim dorosłym już dzieciom, aby jeszcze bardziej utwierdzić ich w ich świeckości. To jest największą tragedią!"

Całość TUTAJ